Sałatka Madagaskar

Wszelkie wyobrażenia o wyspie jakie zbudowaliście sobie na podstawie kreskówki o Królu Julianie powinny być włożone między bajki. Na Madagaskarze spędziliśmy Miesiąc Miodowy i przekonaliśmy się, że nie jest to cukierkowaty raj pełen lemurów i palm kokosowych. To czym chcę się dziś z Wami podzielić to malgaski smak podpatrzony w Morondavie, leżącej na zachodnim brzegu wyspy. Miejsce to słynie z największych baobabów na świecie, więc jest jednocześnie lokalnym kurortem przyciągającym turystów nawet z Chin.Baobaby w Morondavie

Moja sałatka „Madagaskar” jest zmodyfikowaną propozycją przystawki jaką delektowaliśmy się w plażowym barze „Chez Tina”, czyli „U Tiny”. Młoda, piękna Malgaszka, władająca kilkoma językami obcymi, zachęca gości do odpoczęcia pod kolorowymi leżakami, wypicia doskonałego lokalnego piwa i posilenia się świeżymi rybami i owocami morza wedle jej autorskiego menu.

Morondava, Madagaskar

Składniki:

  • pół schłodzonego arbuza
  • żółte daktylowe pomidory
  • granatowa cebula (ew. do zastąpienia białą słodką cebulką)
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • sok z limonki

Sposób przyrządzenia i podania:

  • okrągłą łyżką wydrążyć wnętrze połówki arbuza
  • odłożyć kawałki owocu do osobnej miski
  • cebulkę pokroić w drobne kawałki, wrzucić do miski z kawałkami arbuza
  • pomidory pokroić w średniej wielkości kawałki, dodać do arbuza i cebulki
  • całość wymieszać w misce, dodać świeżo zmielony pieprz
  • wycisnąć sok z limonki, wymieszać  delikatnie składniki
  • następnie miskę włożyć do lodówki na ok. 20 minut
  • - przed podaniem zawartość z miski przełożyć do skorupy arbuza – tej samej, którą na początku wydrążyliśmy 

 Sałatka Madakaskar

Całość smakuje tak jak sam Madagaskar – słodycz i świeżość złamana gorzkim i cierpkim posmakiem. Niezapomniane doznania.

Z okazji rocznicy owego wyjazdu serwuję dziś Wam podwójny przepis z Madagaskaru !!!

Druga sałatka przypadła wyjątkowo do gustu mojemu mężowi. Jest to słodko-pikantne mango sprzedawane na ulicach Antananarivo – stolicy Madagaskaru.

 wersja z mango

Składniki:

  • mango
  • granatowa cebula
  • czerwone pomidory
  • gruboziarnista sól
  • sos chili
wersja z mango

Sałtka z mango na ulicach Antananarivo

Sposób przyrządzenia:

  • mango, cebulę i pomidory pokroić w plastry (!)
  • łożyć warstwami w dużej, najlepiej przeźroczystej misie
  • skruszyć całość solą i polać sosem chili (najlepiej w linii prostej przez szerokość miski)

Dziwicie się skąd tyle soli w słodkich potrawach? Rzeczywiście w każdej restauracji łódko-solniczkahojnie można sobie żeglować po słonych białych kryształkach.

Obie sałatki wymagają od podniebienia wyrozumiałości, tak jak sama wyspa od swoich gości.

 A jeśli ktoś nabrał apetytu na  Madagaskarską przygodę polecam jechać teraz! Sierpień to pora sucha, dzięki czemu można dotrzeć w większość atrakcyjnych miejsc.

 Udanych wojaży!

Morondava, Madakaskar

Bar „Chez Tina”, Plaża w Morondavie, Madagaskar

Łosoś Tokyo Drift

Skąd taka filmowa nazwa na nowy przepis? Otóż nowe danie robiło się w pędzie mknąć pomiędzy tysiącem obowiązków jakie zwaliły mi się na głowę w tym tygodniu. Ale z pewnością też nawiązanie do stolicy Japonii miało na celu przykuć uwagę smakoszy sushi, tempury, wasabi, gotowych na nowe konfiguracje smakowe.

Od czego zacząć?

  •  Świeży łosoś ląduje na parze i z każdej strony dochodzi do delikatnego różu po ok. 7 min.
  • Gdy jest już do góry stroną bez skóry posypujemy mieszanką ziół i przypraw do ryb oraz kładziemy po środku płata kawałek masła. Masło wsiąka, spływa do garnka z wodą i paruje jednocześnie z powrotem do góry.
  • Po upływie gotowania, zmniejszamy temperaturę na kuchence i wyciskamy na tę samą stronę ryby (bez skóry) ćwierć cytryny, a na koniec przed wyjęciem posypujemy pieprzem cytrynowym.

Co dalej?

  • Wyjmujemy na talerz – warto wyeksponować płat ryby na samym środku dużego talerza
  • Dodajemy na środek ryby ok. 7 sztuk małych kaparów
  • Następnie na całej długości rozkładamy kawałki różowego marynowanego imbiru
  • Wzmacniamy potęgę smaku dodają po bokach sałatkę – proponuję skomponować ją na bazie mojego szybkiego pomysłu:

Sałatka okalająca:

  • sałata lodowa podarta na drobne kawałki
  • małe cebulki marynowane + dla chętnych kukurydza z puszki
  • świeży ogórek, pomidor i surowa czerwona papryka pokrojona na kawałki
  • prażone orzeszki sojowe do posypania
  • czarny sezam
  • kiełki fasoli mung (można wyhodować w domu na parapecie)
  • przyprawy (głównie pieprz cytrynowy) i mieszanka ziół do sałatek
  • łyżka oliwy  do skropienia

Łosoś Tokyo DriftPodsumowanie składników:

  1. Płat świeżego łososia
  2. Do doprawienia: mieszanka przypraw do ryb, kawałek kostki masła, ćwierć cytryny, pieprz cytrynowy
  3. Do podania: sos wasabi, imbir marynowany różowy, małe kapary

Całość smakuje wyśmienicie, lekkie zdrowe danie o zaskakującym smaku sushi na ciepło. Tak, tak, to nie żart, w Malezji w jednej z restauracji w Kuala Lumpur otrzymałam na talerzu specjał szefa kuchni – sushi na gorąco (i nie była to bynajmniej tempura) a do popicia sake na zimno na kruszonym lodzie z zagryzką w postaci zmrożonych pomidorków koktajlowych! Zupełna odwrotność tego, do czego przywykliśmy ;-)

Smacznego! ボナペティ

 

Wielkanocny królik czy zając oraz świąteczna dieta

Zastanawiasz się czy na Wielkanoc kolorowe pisanki trzyma króliczek czy na świątecznych kartkach uśmiecha się do nas zając-szaraczek?

Wedle egipskich mitów, Izyda – bogini miłości i ogniska domowego – przyczyniła się do setzmartwychwstania swojego męża Ozyrysa, który wcielił się w postać zająca (!). Od tej chwili długouchy symbolizował zmartwychwstanie. Ponadto Grecy podziwiali szaraka za jego płodność, gdyż wiadomo jest, iż to jedyne zwierzę, którego samica będąc w ciąży jest w stanie zostać ponownie zapłodniona. Wśród starożytnych Greków zając symbolizował również szczęście i miłość, był atrybutem Afrodyty i Erosa. A ze względu na swój krótki żywot, nasz długouchy przyjaciel, często był umieszczany na pomnikach grobów, jako symbol przemijania. Wielkanocny Zajączek jest więc przyjętym ze starożytności symbolem przemijania oraz zmartwychwstania. A symbolika jego płodności oznacza triumf życia nad śmiercią.

krolik-kosz-wielkanocnych-jajek

Skąd więc królik? Także symbol płodności, podobny do zająca, poprzez spopularyzowany w Wielkiej Brytanii i USA wizerunek słodkiego, pluszowego przyjaciela dzieci, zastąpił zająca na Wielkanocnym stole.

Co wolałbyś zjeść przy świątecznym stole? Czekoladowego królika czy zająca w ostrej potrawce? chocolate_easter_bunny

A co wolałbyś zjeść, żeby nie przytyć w te Święta? Zapomnij o tym, „CO”, zacznij myśleć „JAK?”. Obędzie się bez bólu brzucha.

Zasada nr 1 – Selekcja, czyli królik w czekoladzie lub zając w potrawce?

Możesz spróbować wszystkich potraw świątecznych, jeśli podzielisz je dwie grupy. W jednej powinny się znaleźć wytrawne, czyli mięsa, sałatki warzywne, wędliny, pasztety, kiełbaski, itp. oraz na słodkie – ciasta, desery, owocowe przysmaki. Pomiędzy jedną konsumpcją potraw z grupy wytrawnej a drugą z drużyny słodkiej zrób przynajmniej pół godziny przerwy. Dzięki temu nie wymieszasz ze sobą odmiennych smaków i nie poczujesz niestrawności.

Zasada nr 2 – Klastry i plastry

Klastry to inaczej wiązanie w grupy mniejszych części. W naszej świątecznej diecie zastosujemy to poprzez spożywanie  w jednej turze np. śniadaniowej, obiadowej lub kolacyjnej – potraw z jedne kategorii. Na przykład chcąc spróbować wszystkich specjałów, załóżmy sobie, że rano zjemy głównie ciasta, na obiad wędliny i pasztety, a na kolacje sałatki. Do tego zamiast kawałków, krójmy sobie plastry. Ten sam smak, a mniej kalorii.

Zasada nr 3 – Zasada Trzech Kęsów

Jeśli druga zasada wyda nam się zbyt trudna do zrealizowania pozostaje ostatnia deska ratunku. Jedzmy wszystko, ale w małych ilościach.

Pierwszy kęs zaspokoi naszą ciekawość, drugi potwierdzi doznania smakowe, a po trzecim poczujemy nasycenie daną potrawą.

Zatem – smacznego królika i wesołego zająca na cały okres świąteczny nie tylko przy stole -  życzy Malwina ;-)

Łosoś po włosku z indyjską nutą

Co zrobić gdy po imprezie zostało MARTINI Bianco, w lodówce czeka napoczęty wędzony ŁOSOŚ, a po suszonych pomidorach pozostała tylko czosnkowa OLIWA? Proste! Wlewasz oliwę po pomidorach na patelnię, podsmażasz dobrze MIESZANKĘ WARZYW (marchew, seler, por, fasolka szparagowa), dodajesz pokrojonego w paski wędzonego łososia, potem pieprzysz, posypujesz suszoną pietruszką, wlewasz na patelnię trochę Martini z kieliszka, posypujesz KURKUMĄ (!) i wychodzisz z siebie, że tak łatwo można było połączyć włoską karmę z norweskim specjałem i indyjską nutą! 

P.S. A dla tych co jeszcze mają siłę polecam koktajl bollywood z mango: obrane mango zmiksować, dodać mleko, cukier waniliowy, jogurt naturalny i waniliowe lody, zblendować. Podawać schłodzone lub z kostkami lodu. koktail_bolywood

Sałatka „Voila” Francją smakująca

Dziś podzielę się z Wami przepisem na sukces. I tym kuchennym i językowym. W liceum uczyłam się przez 4 lata francuskiego, potem na studiach były konwersacje, a później to już tylko czytanie, czyli znajomość języka bierna.

W ostatnie wakacje zapisałam się kurs francuskiego do szkoły językowej „Voila”. Jechaliśmy z mężem w podróż poślubną na Madagaskar i chcieliśmy odświeżyć biegłość w mowie.

Przyśpieszony miesięczny kurs dał mi tyle co cały semestr nauki. Efekt był fenomenalny. A do tego lekcje te zainspirowały mnie właśnie do stworzenia tej przepysznej sałatki, którą widzicie na zdjęciu:

IMAG4933

Jak się do niej zabrać? Najlepiej jak najszybciej ;-)

Składniki:

- mieszanka sałat

- pstrąg wędzony na dębowym drewnie

- winogrona

- sok z cytryny

- oliwa z pestek winogron

 

Przygotowanie:

- wymieszać składniki

- podawać z czerwonym winem

Gdy już skończysz degustację, sprawdź nowe kursy, które inspirują…we „Voila”, podobno ruszyły już zapisy na nowy semestr!
http://www.voila.edu.pl/

i… voila!

Malajskie smaki

Dziś zdecydowałam się podzielić refleksami i przepisami jakich doświadczyłam ostatnio podczas miesięcznego pobytu w Malezji.

Kuchnia malezyjska jest bogata w potrawy indyjskie i chińskie, natomiast malajskie, rdzenne smaki można zamknąć pod hasłem: „mleczko kokosowe na milion sposobów”.

Kokosy są tak powszechne, jak pomidory w Polsce, albo jak ziemniaki, z pewnością nie są dodatkiem, a raczej ważnym składnikiem lokalnych potraw.

Moje pierwsze zetknięcie się z malajskim przysmakiem nie zaliczam do najciekawszych. Były to krakersy o smaku suszonej ryby i…kokosa. Tak, nie inaczej, zestaw dla naszego podniebienia niecodzienny.

Ryby, owoce morza, kokos, ryż – w kombinacjach wszelakich to efekt położenia geograficznego. Jak to trafnie ujął mój kuzyn wyspiarskie jedzenie nigdy nie powala z nóg. Mieszkańcy Półwyspu Malajskiego mając wokół morze, a na lądzie liczne palmy kokosowe utrwalili w swej rodzimej kuchni takie oryginalne zestawy kulinarne.

Najpopularniejszą potrawą rodem z Malezji jest Nasi Lemak składający się z ryżu gotowanego w mleczku kokosowym, jajka, suszonej ryby z dodatkiem sosu sambal i ogórka. Danie może przybierać różne wariacje.

Nie dla każdego jest to uczta, jednak w samym sercu stolicy, w Kuala Lumpur, możecie odkryć mały lokal serwujący jedyny w swoim rodzaju napój chłodzący.

Właścicielem restauracji jest słynny lokalny kompozytor i producent muzyczny Pak Ngah, którego podobizna widnieje w logo Pak Ngah Cafe.

Właściciel zdradził mi przepis na ten orzeźwiający eliksir. Głównym składnikiem są owoce liczi, płatki róży, sok różany i orzeszki pinii na bazie mineralnej wody z kostkami lodu. Ja jednak myślę, że coś tajemniczego jeszcze kryło się w tym wyśmienitym napoju, co chyba musi pozostać rodzinną tajemnicą szefa kuchni ;)

A na koniec serwuję Wam prosty przepis na kurczaka po malezyjsku.

Składniki: brązowy ryż gotowany w kurkumie i curry, gotowane kawałki piersi kurczaka, gęste mleczko kokosowe, pasta z trawy cytrynowej, gotowana marchewka, kukurydza z puszki. Można dodać wedle upodobania kawałki świeżego ogórka. Całość dobrze wymieszana z odrobiną mleka i oliwą.

Efekt? Łagodny i delikatny smak.

Intuicyjny ROMANS z kurczakiem po EGIPSKU

Arabska Wiosna to temat nieschodzący z ust dziennikarzy od 3 lat.
Wiosna w Polsce powoli rozwija się za oknami, ale co zrobić by w chłodne jeszcze wieczory zasmakować odrobiny Egiptu?
Polecam kurczaka w masie sezamowej Tahina.

Na rozgrzaną patelnię wylewamy 1/3 słoiczka masy sezamowej oczywiście egipskiej. Nie martwcie się czy to wystarczy, że tak bez oliwy, uda się!

Do tego wrzucamy pokrojone w paski piersi kurczaka macerowane czosnkiem granulowanym. Jak mięso zmieni kolor na biały, dodajemy ok. 100 gr. serka wiejskiego.

(Może pomyślicie, że za wiele białka na raz, ale dobrze to złagodzi ciężkość chałwowej pasty).

Po chwili dwie łyżki miodu mieszamy ze wszystkim.

Następnie na patelni lądują egipskie daktyle, duże, miękkie, bez pestek.

Danie wieńczymy ziarnami sezamu.

Łagodne i słodkie, ale sycące, warto więc zjeść przed g.18-tą.

Jeśli zastanawiacie się gdzie nabyć taką pastę, polecam sklepik z produktami arabskimi przy meczecie w Warszawie na ul. Wiertniczej, niedaleko kompleksu pałacowego w Wilanowie.

ROZGRZEWAJĄCY i dietetyczny, czyli EKSPERYMENT z kurczakiem na słodko!

Czas ferii to czas zimowego szaleństwa. Kto bawi teraz na śnieżnych stokach, z pewnością marzy o grzanym winie, herbacie z rumem lub…może sięgnąć po błyskawiczny i prosty eksperyment – rozgrzewający i dietetyczny kurczak na słodko!

Jak się za to zabrać?

- do gotującej wody włożyć całą pierś kurczaka
- nie solić! dodać curry, kurkumę i imbir w proszku
- gotować do miękkości
- lekko ostudzone mięso wyjąć na talerz i polać konfiturą z róży (!)
- i zjeść – bez pieczywa, ryżu czy innych węglowodanów ;)

Polecam konfiturę z płatków róży firmy Polska Róża, wyjątkowy aromat, delikatny smak i piękny kolor :-)

A jeśli kogoś złapie katar na nartach to syrop z owoców dzikiej róży postawi na nogi w kilka dni! Przećwiczone na własnej skórze ;-)

Na zdrowie i smacznego!

Walentynkowe serca na ostro

Drogie Panie, jeśli zastanawiacie się jeszcze jak uczcić Wasz walentynkowy wieczór z ukochanym, oto przepis, który przez żołądek trafi do serca lubego J

Co będzie nam potrzebne?

* 2 czerwone duże słodkie papryki

* Mielone mięso (do wyboru) lub opcja wegetariańska – zamiast mięsa gotowana cieciorka

* Żółty ser – najlepiej parmezan, ale może być zwykła gouda starta na tarce

* Średnia cebula

* Ząbek czosnku

* Czarne oliwki pokrojone w plasterki

* Przyprawy: pieprz, odrobina soli i szczypta ostrej papryki

* Łyżka oliwy

Przygotowanie:

  1. Papryki myjemy i kroimy wzdłuż na dwie połówki, usuwając pestki
  2. Mięso podsmażamy
  3. Kroimy cebulę i czosnek i dodajemy do mięsa
  4. Następnie papryki gotujemy kilka minut a parze, tak aby były lekko miękkie, ale nadal trzymały formę
  5. Farsz przyprawiamy, dodajemy oliwki i całość wkładamy w środek połówek papryk do poziomu ścianek warzywa
  6. Tak przygotowane faszerowane połówki posypujemy serem żółtym
  7. Całość trzymamy w garnku do gotowania na parze, zakrywamy i ok. 10 min. gotujemy czekając aż całość się zetnie, a papryka będzie miękka, ale nada musi trzymać swój kształt.

Podajemy na talerzu, który można przyozdobić rukolą lub sałatą rzymską.

Serwując podczas romantycznej kolacji można zalotnie szepnąć: „serce na talerzu tylko dla Ciebie” ;-), a wówczas reszta wieczoru na pewno upłynie w uroczej i apetycznej j atmosferze.

Miłego świętowania dla wszystkich zakochanych par! Smacznego!

 

 

Karnawałowe party w śródziemnomorskich klimatach

Czas Karnawału to czas spotkań towarzyskich, imprez i tańca.

Zapraszając do siebie gości na sobotni wieczór pomyślimy jak w zimnych dniach stworzyć gorący klimat.

Przyda się do tego na pewno taneczna muzyka i coś do przekąszenia.

Na początek proponuję tartinki w stylu śródziemnomorskim.

Zamiast typowych kanapeczek z żółtym serem, szynką i ogórkiem, sięgnijmy po avokado, oliwki, fetę, mozzarellę, oregano i bazylię. Wszystko koniecznie na ciemnym chlebie, najlepiej bez drożdży, wypiekanym na zakwasie.

 

 

Do tego będzie wybornie pasował hiszpański oryginalny drink – pacharan.

Ten złoto-czerwony likier z jagód, pochodzący z kraju Basków, serwowany s’ôte jest słodki, lecz przeważa w nim jednocześnie cierpki posmak anyżu.

Dla tych, którzy jak ja, nie przepadają za anyżkiem, polecam eksperymentalny przepis na ubarwienie bukietu.

Pierwsza propozycja to dodanie do pacharan – soku z ananasa, do tego kostki lodu. Najlepiej smakuje przez słomkę.

Druga opcja polega na dodaniu do likieru zagęszczonego soku marchewkowego. Brzmi ohydnie? Może, ale tylko brzmi, bo smakuje wyśmienicie!

Spróbujcie uraczyć tym swych karnawałowych gości, a atmosfera rozgrzeje się natychmiast!

¡Buen provecho! :)